poniedziałek, 7 stycznia 2019

Ulubieńcy 2018 roku!


Początek roku to czas, aby podsumować ostatnie minione 12 miesięcy. W tym przypadku - kosmetycznie 😉. Nigdy nie robiłam takich postów, chociaż sama lubię oglądać ulubieńców innych bloggerów, więc postanowiłam spróbować i pokazać Wam, co u mnie się sprawdziło.
Dlatego dzisiaj zapraszam Was na post o moich ulubieńcach 2018 roku.


Nie owijając w bawełnę, bo i tak pewnie ten post będzie dość długi, przejdę od razu do konkretów. Zaczynając od pielęgnacji..... 

1. Zabieg liftingu i botoksu rzęs 
   
Dla mnie bomba! Rzęsy zostały uniesione i podkręcone, a dzięki botoksowi odżywione i zregenerowane. Oko jest bardziej otwarte i już nie takie smutne😉. Super opcja dla osób, które chcą lub muszą zrezygnować z maskary lub po prostu nie przepadają za mocnym makijażem. Po tym zabiegu nie jest już tak potrzebna.
   
   
Efekt zabiegu utrzymał się około 2,5 miesiąca. Z pewnością go powtórzę! Polecam każdemu.

2. Złuszczający tonik do twarzy Pixi - Glow Tonic Exfoliating Toner
  
   
Najlepszy tonik jaki dotąd stosowałam! Skóra jest po nim wygładzona i rozświetlona, a pory oczyszczone i mniej widoczne. Nie wysusza, a nawet trochę nawilża. 

3. Peeling złuszczający Avon - ClearSkin Pore & Shine Control Smooth Exfoliating Scrub
  
   
Bardzo fajny zdzierak. Porównałabym go do pasty do głębokiego oczyszczania z Ziaja Liście Manuka. Nie jest aż tak gęsty, ale działanie ma podobne. Dodatkowo ten ma właściwości chłodzące. Dobrze wygładza i oczyszcza skórę. Nie podrażnia.
  
4. Seria BotoLiftX - Mincer Pharma 
    
O tych produktach powstały już dwa posty na blogu (tu) i (tu). Znajdziecie w nich bardzo szczegółowe recenzje kremu nawilżająco-ujędrniającego na dzień oraz odżywczego kremu-maski na noc. Zapraszam do lektury!😊
  
   
Oba te produkty sprawiły, że moja skóra jest dobrze nawilżona, miękka, gładka, napięta, odżywiona i wypoczęta. Zmarszczki naprawdę zostały zminimalizowane oraz nie pojawiły się nowe. 
   
5. Podkład MAC - Pro Longwear
  
    
O tym podkładzie nie muszę dużo pisać, bo chyba każdy go zna. MAC Pro Longwear jest bardzo trwały, ładnie wygląda na twarzy i nie tworzy tzw. 'tapety'. Kiedy wiem, że czeka mnie wielogodzinne 'wyjście' to zawsze stawiam na ten produkt. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. 

6. Miksery do podkładów NYX - Pro Foundation Mixer w kolorach White i Olive 
  
   
Nie potrafię wyobrazić sobie makijażu bez tych produktów. Naprawdę, rzadko kiedy udaje mi się trafić na odpowiedni odcień podkładu. Zwykle są zbyt ciemne dla mnie mimo, że teoretycznie są przeznaczone dla bladziochów. Wtedy z pomocą przychodzi mi Mixer White od NYX'a. Już sama nie wiem ile opakowań zużyłam. Latem, jak już złapię trochę opalenizny, dodaję do podkładu kropelkę koloru Olive. Przyciemnia go, ale też nadaje w ten sposób odrobiny oliwkowego tonu (taką mam tonację skóry - oliwkową). Mixery w żaden sposób nie zmieniają formuły podkładów, jedynie wpływają na jego kolor. 

7. Pudry By Nada - Mering Loose Powder #801 i #802
   
   
O tych pudrach wspominałam już dawno temu na moim Instagramie (tu) i chyba będę musiała zrobić aktualizację😏. Jednak nadal podtrzymuje to, że są to najlepsze pudry jakie w życiu miałam! Żadne drogie czy drogeryjne pudry nigdy nie sprawiały, że moja twarz była tak super gładka. A co najważniejsze matowi na wiele godzin. 

8. Paletki cieni Affect - Naturally Matt i Soph x Revolution - Ultra Eyeshadows
   
   
Przez ostatni rok używałam je prawie codziennie oraz jako jedyne zabierałam  na wyjazdy. Kiedy nie mam pomysłu na makijaż albo zwyczajnie spieszę się  i muszę coś zmalować na szybko to zawsze sięgam po jedną z nich. Dobrze napigmentowane, kompletne paletki. Na każdą okazję. Tymi paletkami wykonamy zarówno makijaż dzienny, jak i wieczorowy, szalony jak i stonowany, matowy, ale także błyszczący. Kombinacji jest wiele. Paletka Soph ma dodatkowo duże lusterko😉. 
   
9. Tusz do rzęs Bobbi Brown - Smokey Eye Mascara 
   
  
To co ta maskara robi z moimi rzęsami to istna bajka😍. Super wydłuża, pogrubia, podkręca i świetnie rozczesuje. Nie osypuje się i pozostaje nienaruszona cały dzień. Mam jedynie miniaturkę i będę płakać jak mi się skończy, bo pełny produkt jest bardzo drogi.
   
10. Pomadki NYX - Soft Matte Lip Cream w kolorze Cannes i Maybelline - Super Stay Matte Ink w kolorze 80 Ruler
   
  
Obie pomadki są matowe i zastygające. Lubię je stosować w zależności od pory dnia. O Cannes pisałam już recenzje na moim Instagramie (tu - zapraszam!). Jest świetna w ciągu dnia. Długotrwała, całkiem nieźle trzyma się podczas jedzenia i picia.  A jak już się 'zje' to nie jest to, aż tak widoczne i wystarczą niewielkie poprawki. Jest niewyczuwalna na ustach i nie wysusza ich. Pomadka Stay Matte Ink ląduję na moich ustach zawsze wieczorową porą. Wytrzymuje na ustach całą noc. Troszkę ją czuć na ustach, ale nie jest to nic nieprzyjemnego. Trudno się ją usuwa i potrawi pozostawić zabarwione usta.

Jeszcze na koniec krótko chciałam wspomnieć o moich ulubionych perfumach Calvin Klein - Obsessed. Nigdy nie recenzuję perfum, bo się zwyczajnie na tym nie znam😜. Nie potrafię opisywać zapachów. Ten jako jedyny gości u mnie najdłużej. Zainteresowanym polecam odwiedzić Sephorę, Douglas lub Super-Pharm i samemu sprawdzić czym to pachnie. Zapach bardzo długo się utrzymuje i jest bardzo zmysłowy😉.



Krótko podsumowując rok 2018 obfitował w testy, dzięki którym odnalazłam parę perełek. W najbliższym czasie nie rozstanę się z tymi produktami, a niektórych muszę już zrobić zapas. 

A jakie kosmetyki są Waszymi ulubieńcami? Pochwalcie się w komentarzach.
Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz